relacje

Związki na odległość cz.2

Związki na odległość – fazy emocjonalne związane z separacją.

W pierwszym wpisie opisałam reakcje szczeniąt na opuszczenie przez matkę. Podobne reakcje zaobserwowano u ludzi będących w związkach na odległość. Wyodrębniono* 3 fazy emocjonalne, które są stałe i dotyczą każdego związku.

Protest 

Jest reakcją na nieuchronną separację, może występować krótko przed planowanym wyjazdem partnera. Może przejawiać się w formie złości o różnym natężeniu. Niektóre pary na krótko przed zbliżającym się czasem rozłąki zaczynają się kłócić, złościć z byle powodu. Może to wynikać z faktu, że oboje mają świadomość racjonalności rozłąki i jej powodów, ale z drugiej strony może pojawiać się złość, że partner nie może przedłużyć wyjazdu o “ten jeden dzień”. Jedni złoszczą się na siebie, za to, że chcą zmusić partnera do pozostania, a przecież powinni zrozumieć, że nie od partnera to zależy. Inni mogą się złościć na partnera, podświadomie, że on zostaje w ciepłym domu, gdy ja muszę wyjeżdżać. Obie motywacje nie są racjonalne, a wyrażanie ich wobec drugiej strony, powoduje złość. Jest to też forma adaptacji w obliczu nieuniknionej rozłąki, złość i kłótnie, powodują, że się odsuwamy od partnera, wtedy łatwiej znieść moment rozstania z partnerem, z którym się kłócimy. Poza tym przecież jak się kłócimy, to tak jakby odwlekamy moment pożegnania (w naszych wyobrażeniach) i dopiero jak partner jest daleko, my się pogodzimy, to wtedy jakby wyjazdu nie było.

Depresja 

Nie chodzi tu o depresję w sensie klinicznym, kiedy to potrzebna jest specjalistyczna pomoc. Na tym etapie przypomina to raczej “bezmiar smutku”. Czujemy się po prostu przytłoczeni rozłąką, tęsknotą, niepokojem o stan partnera. Jeszcze w głowie mamy cudowne chwile spędzone razem, a partnera już fizycznie nie ma z nami. Co ciekawe ta lekka depresja występuje za każdym razem. Nawet pary z długim stażem wyjazdowym doświadczają jej za każdym razem. Dotyczy to sytuacji, gdy rozłąka trwa miesiąc, jak i kilka lat. Nie znaczy to, że świadomość występowania tego stanu i stałe jej doświadczanie nie wpływa na radzenie sobie z tym “bezmiarem smutku”. To od Was zależy czy zajmiecie się jej zastąpieniem innymi emocjami, czy chcecie z nią popłynąć w jej mroczną siną dal.


Odwiązanie/oddalenie 

* jako, że nie ma tłumaczenia słowa “de-attachment” uznałam, że tak będę je nazywać.

Chodzi tu o emocjonalne odłączenie się. Jest to mechanizm obronny.Jak już wspominałam we wcześniejszej fazie, niektórzy partnerzy oddalają się emocjonalnie kiedy zbliża się moment wyjazdu jednego z nich. Ma to na celu złagodzenie bólu związanego z separacją. Natomiast kiedy już partner wyjechał, ten poziom odłączenia emocjonalnego umożliwia zajęcie się czymś produktywnym, aby nie dopuścić do tego, by “bezmiar smutku” z wcześniejszego stanu nami zawładnął. Dzięki temu możemy powrócić do obowiązków dnia codziennego. Różni ludzie w różny sposób oddalają się od partnera. Jedni w sposób ekstremalny, do tego stopnia, że trudno im utrzymać bliskość podczas nieobecności partnera ale i po powrocie nie mogą okazać bliskości, drudzy nie oddalają się emocjonalnie wcale, przechodząc do stanu depresyjnego i nie mogąc wyjść poza obręb swoich tęsknot. Podobno im bardziej para się kocha, tym bardziej się oddalają przed rozłąką. Z własnego doświadczenia mogę jedynie potwierdzić, że jest to całkiem normalne. Zajęło mi dobrych kilka lat zrozumienie, dlaczego mój mąż na dzień przed wyjazdem jest już nieobecny, kiedy ja potrzebowałam najwięcej bliskości. Lata praktyki zrobiły swoje, obecnie oboje odwiązujemy sie podobnie, w tym samym czasie, unikając nadmiernego bólu pożegnania.

wina


Niepokój/lęk 

 Te uczucia są często na stale związane z separacją. Niepokój związany jest z tym, że boimy się o partnera, gdy jest tak daleko i nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić. Bezradność sytuacji wywołuje lęk. To naturalne, reagujemy niepokojem, gdy wiemy, że powinniśmy coś zrobić, tak jakby nasze ciało wołało: zrób coś! I nieważne co masz robić: czy chodzi o zrobienie obiadu, czy powstrzymanie ukochaną osobę przed wyjazdem. Należy zdać sobie sprawę, że naturalną funkcją tego niepokoju jest jakby zasygnalizowanie o potrzebie. To może być frustrujące kiedy staramy się odkryć, co dokładnie mamy zrobić. Z reguły, nasze obawy dotyczą kwestii wierności podczas rozłąki, braku tęsknoty ze strony partnera, czy strach, że związek się tym razem rozpadnie, czyli są to kwestie, które można rozwiązać poprzez szczerą rozmowę. Czasami jest tak, że ten niepokój wciąż jest. Warto wtedy zastosować techniki relaksacyjne w celu pozbycia się go. Dobrze jest też, sporządzić sobie plan działania na okres, kiedy partnera już nie ma. W połączeniu z treningiem relaksacyjnym może to przynieść ulgę w rozładowaniu tego lęku. Najprostszym do wykonania jest trening oddechu, starając się oddychać powoli, ale tak, aby wydech był dłuższy od wdechu. Powtarzamy kilkakrotnie, aż do uspokojenia.

Poczucie winy


Poczucie winy jest kolejnym stanem odczuwanym przez partnerów w związku na odległość. Ponieważ normy społeczne definiują związek jako parę przebywająca w tej samej strefie geograficznej, bycie w związku na odległość, może wytwarzać w nas poczucie winy, ponieważ nie wchodzimy w ramy “normalnego” związku. Jest to całkiem naturalne, każda inność jest stresująca. Inną sytuacją predysponująca do odczuwania poczucia winy jest moment przed rozłąką, kiedy nie chcemy marnować czasu na melodramaty, ale się to nam nie udaje, nasze emocje biorą górę, doprowadzamy do kłótni i rozstajemy się w gniewie. Jeszcze inny powód odczuwania winy, to ten, kiedy partner wyjeżdża w celu zawodowym, mając poczucie winy, że rozwija się profesjonalnie kosztem ukochanej osoby. Trzeba pamiętać, że kiedy uświadomimy sobie źródła naszych uczuć, wtedy łatwiej możemy im zaradzić poprzez racjonalizację ich źródeł. Każda para powinna dużo rozmawiać o swoich uczuciach towarzyszących tym najbardziej stresującym momentom w ich związku, aby mogła wypracować swoje własne techniki radzenia sobie z nimi.

W kolejnym wpisie napiszę co można robić, aby nasz związek na odległość pozostał szczęśliwy i emocjonalnie stabilny.


*na podst. “Long Distance Relationships: The Complete Guide” Gregory Guldner

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *